"Niech Twoje rany będą czyjąś nadzieją"
Są takie chwile w życiu, kiedy milknie nawet nasz własny głos. Kiedy zostajesz sam na placu boju, a wokół rozbrzmiewa tylko cisza — nie ta spokojna, ale ta, która boli. Cisza po zdradzie. Po zawiedzionym zaufaniu. Po kolejnej walce o to, by nie zatracić siebie w świecie, który coraz rzadziej pyta: jak się czujesz?
Dziś piszę do Ciebie z miejsca, które znam aż za dobrze — z miejsca zranienia, ale też ogromnej siły. Bo to, że dziś czytasz te słowa, oznacza jedno: nadal tu jestem. Nadal walczę. Nadal wierzę, że nasze rany nie są po nic. Że jeśli dobrze się im przyjrzymy, możemy odnaleźć w nich lekcje dla siebie i drogowskazy dla innych.
Przez lata zbierałam ciosy od ludzi, którym ufałam. Uśmiechali się do mnie, a za plecami wyciągali sztylety. Widziałam, jak dla władzy i pieniędzy człowiek potrafi zatracić sumienie. Jak słowo „człowiek” schodzi na drugi plan, gdy w grze o wpływy stawką staje się lojalność, empatia, przyjaźń.
Ale nauczyłam się czegoś ważnego: to, co przeżyłam, nie definiuje mnie — ale to, co z tym zrobię, już tak.
Dlatego powstała ta książka. Dlatego piszę ten list. Nie po to, żeby narzekać. Ale żeby pokazać, że można wstać. Że można nie zgubić wiary w dobro, nawet jeśli przez chwilę wydaje się, że ono nie istnieje. Że warto być sobą, nawet jeśli „sobą” znaczy iść pod prąd, być znienawidzoną, bo się myśli i czuje za mocno.
Jeśli dziś ktoś Cię skrzywdził — nie pozwól, by odebrał Ci wiarę w sens Twojej drogi. Jeśli zawodzą Cię ludzie — pamiętaj, że Twoja wartość nie zależy od ich decyzji. Jeśli masz wrażenie, że wszystko się wali — nie bój się zacząć od nowa. W ciszy. W prawdzie. Z nadzieją.
Bo nie jesteś sam. I nigdy nie byłeś.
Z miłością i wiarą w Twoje serce,
Kamila Maj
💬 A Ty?
Czy też przeżyłeś coś, co Cię złamało — ale jednocześnie wzmocniło?
Co dało Ci siłę, gdy inni zawiedli?
Podziel się swoją historią w komentarzu. Może właśnie Twoje słowa dadzą komuś innemu siłę do dalszej walki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz