niedziela, 3 sierpnia 2025

Cisza, która mówi więcej niż słowa

 Cisza, która mówi więcej niż słowa

Czasem budzę się w nocy i słyszę tamtą ciszę. Nie szpitalne dźwięki, nie głosy lekarzy, nie płacz — tylko ciszę. Tę samą, którą czuliśmy jako dzieci na oddziale, gdy wiedzieliśmy, że ktoś z nas nie wróci.

Nie trzeba było nic mówić. Wiedzieliśmy. Milknęły rozmowy, zabawy, nawet śmiechy — to, co trzymało nas przy nadziei. I wtedy w środku pojawiał się chłód. Strach. A zaraz po nim… decyzja. Że nie możemy się poddać. Że musimy dalej żyć. Dla tych, których już nie ma. Dla tych, którzy jeszcze walczą.

Dziś wiem, że nie każda rana jest widoczna. Że najgłębsze blizny nosimy w sercu. I że czasem najodważniejszy uśmiech to ten, który zakrywa cały świat bólu.

Ale wiem też, że przeszłość nie musi być ciężarem. Może być latarnią. Światłem, które pokazuje drogę innym.

Każdy z nas ma w sobie takie wspomnienia – może niekoniecznie ze szpitala, ale z miejsca, gdzie bolało, gdzie się bał, gdzie musiał dorosnąć zbyt szybko. I właśnie tam – w tamtych chwilach – rodzi się prawdziwa wrażliwość. Taka, której nie da się nauczyć z książek.

Dziś żyję inaczej. Doceniam bardziej. Słucham uważniej. I wciąż niosę w sobie głosy tamtych dzieci.

Dla nich, dla siebie, dla tych, którzy jeszcze potrzebują światła — będę dalej pisać.

Brak komentarzy:

  Cisza, w której uczę się oddychać Przyszedł moment, którego kiedyś się bałam – chwila zatrzymania. Nie było fanfar, nie było wielkich dec...