馃尶 Gdy s艂ab艂o cia艂o, trzyma艂a mnie wiara
By艂am dzieckiem, kiedy 艣wiat pokaza艂 mi swoje ostre kraw臋dzie.
Zamiast placu zabaw – korytarze szpitalne. Zamiast beztroski – kropl贸wki, ig艂y, diagnozy.
Szpital by艂 moim drugim domem. Czasem jedynym miejscem, gdzie mog艂am po prostu… trwa膰.
Pami臋tam zapach sterylno艣ci, d藕wi臋k aparatury, 艣wiat艂o, kt贸re nigdy nie gas艂o.
Ale w艣r贸d tej ciszy, mi臋dzy b贸lem a strachem – zawsze by艂 Kto艣.
Kto艣, kogo nie widzia艂am oczami, ale czu艂am sercem.
B贸g.
Nie ten surowy z obrazk贸w. Nie ten, kt贸rego ludzie pr贸buj膮 udowodni膰 albo odrzuca膰.
M贸j B贸g by艂 cichy. Delikatny.
Siedzia艂 ze mn膮 przy 艂贸偶ku, gdy p艂aka艂am w poduszk臋.
By艂 w s艂owie piel臋gniarki, kt贸ra si臋 u艣miechn臋艂a.
W spojrzeniu mamy, kt贸ra udawa艂a, 偶e si臋 nie boi.
W cichym: „Jeszcze wytrzymaj, Kamilko, damy rad臋.”
Nie raz pyta艂am: dlaczego ja?
Nie raz krzycza艂am w 艣rodku: czy jeszcze wytrzymam?
Ale zawsze, zawsze, co艣 mnie podnosi艂o.
Nie cud. Nie nag艂e ozdrowienie.
Tylko si艂a, kt贸ra nie pochodzi艂a ode mnie.
Si艂a, kt贸ra kaza艂a mi wsta膰, mimo b贸lu.
Si艂a, kt贸ra m贸wi艂a: Jeste艣 jeszcze potrzebna. Jeszcze nie koniec.
Wierz臋, 偶e B贸g nie zabra艂 mi cierpienia, bo to ono ukszta艂towa艂o moje serce.
Ale nigdy nie zostawi艂 mnie w tym samej.
I dzi艣, kiedy patrz臋 wstecz, wiem jedno – gdy moje cia艂o s艂ab艂o, trzyma艂a mnie wiara.
To Ona pozwoli艂a mi 偶y膰.
Nie ka偶demu 艂atwo uwierzy膰. I nie musisz wierzy膰 tak jak ja.
Ale je艣li cho膰 raz poczu艂a艣, 偶e kto艣 ci臋 prowadzi, mimo 偶e wszystko si臋 wali艂o –
to wiesz, o czym m贸wi臋.
Kamila
Brak komentarzy:
Prze艣lij komentarz