wtorek, 8 lipca 2025

✉️ List 8: „Do siebie z dnia przebudzenia”

 ✉️ List 8: „Do siebie z dnia przebudzenia”

Kochana Ty, która dziś się budzisz...

Pamiętasz tamten moment, kiedy wydawało się, że wszystko jest już stracone? Kiedy ciemność pochłaniała każdy Twój oddech, a świat wokół zatrzymał się w bezruchu? Ten dzień, kiedy ból był tak wielki, że niemal zdawało się, że nie masz siły wstać z łóżka, z myśli, z samej siebie.

A jednak — jesteś tutaj. Jesteś. I to znaczy, że coś się zmieniło.

Początek przebudzenia nie jest nagły, to powolny proces, kropla po kropli. Czasem to tylko chwilowe światło w tunelu, które na chwilę rozprasza mrok. Innym razem to cichy szmer nadziei, który jeszcze nie śmiał się ujawnić na głos. Ale on jest. I Ty go czujesz. Gdzieś głęboko, pod warstwą zwątpienia, pod ciężarem codzienności, pod wszystkimi tymi chwilami, kiedy chciałaś się poddać.

To przebudzenie nie polega na zapomnieniu tamtych trudnych dni. Wręcz przeciwnie — to właśnie tamte chwile ukształtowały Cię na nowo. To z nich wyrosła Twoja siła, choć wtedy wydawało się, że jesteś tylko kruchym cieniem samej siebie. Teraz patrzysz na siebie i widzisz kobietę, która nie tylko przetrwała, ale zaczyna rozkwitać.

Zaczynasz od nowa, wolniej, świadomiej. Uczysz się kochać swoje niedoskonałości, doceniać swoje małe zwycięstwa i być dla siebie dobrą — taką, jaką często byłaś dla innych.

Może wciąż czujesz strach. Może niepewność podsyca czasem stare rany. Ale to właśnie odwaga, by trwać i iść naprzód pomimo tego lęku, jest prawdziwą siłą.

Chcę, żebyś pamiętała — każdy Twój oddech, każdy uśmiech, każda łza, którą pozwoliłaś sobie wylać, to kroki na drodze do wolności. Wolności od przeszłości, od bólu, od cienia, który chciał Cię pochłonąć.

Dziękuję Ci, że nie pozwoliłaś zgasnąć swojemu światłu.
Dziękuję Ci, że choć czasem bardzo trudno, potrafisz się podnieść.
Dziękuję Ci za to, że codziennie walczysz, choć czasem nie masz na to siły.

Dziś, z perspektywy tego dnia przebudzenia, widzę kobietę, która jest cudem — nie idealnym, ale prawdziwym. Która nie boi się być sobą, nawet gdy świat wymagał od niej maski.

Niech ten list będzie dla Ciebie przypomnieniem, że masz w sobie wszystko, czego potrzeba, by iść dalej. Że nawet najciemniejsza noc musi ustąpić miejsca porankowi.

Z miłością i wdzięcznością,
– Kamila, która wierzy w Ciebie i w Twoją siłę każdego dnia



Brak komentarzy:

  Cisza, w której uczę się oddychać Przyszedł moment, którego kiedyś się bałam – chwila zatrzymania. Nie było fanfar, nie było wielkich dec...