🕊️ Moja historia – od czegoś trzeba zacząć
Nie wiem, od którego momentu powinnam zacząć.
Bo ta historia nie ma jednego początku.
Nie wydarzyło się jedno wielkie „coś”, po czym wszystko się zawaliło.
To raczej zbiór małych pęknięć, które przez lata tworzyły rysę na moim sercu.
Aż w końcu... zaczęło boleć cały czas.
Dorastałam z uczuciem, że coś jest nie tak.
Z sobą. Z tym, co czuję. Z tym, co mnie spotyka.
Byłam cicha, wrażliwa, łatwo się wzruszałam. Za łatwo – mówili.
Za bardzo przejmowałam się wszystkim, za bardzo analizowałam, za bardzo czułam.
Czasami to był dom. Czasami szkoła. Czasami ludzie, którzy powinni byli wspierać, ale nie umieli.
Byłam samotna, nawet kiedy byłam wśród innych.
A potem doszły problemy ze zdrowiem.
Z ciałem. Z duszą. Z oddechem.
I z czasem zaczęłam się gubić coraz bardziej.
Ten blog to moja próba poskładania siebie.
Opowiedzenia sobie – i Tobie – tej historii na nowo.
Bez wstydu. Bez udawania. Bez cenzury.
Nie piszę, by się użalać. Piszę, bo milczenie mnie kiedyś zniszczyło.
Dziś chcę mówić.
I jeśli jesteś tu ze mną, to znaczy, że już nie jestem w tym sama.
Dziękuję.
Kamila
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz