✉️ „Do mojego ciała”
Kochane ciało,
Wiem, że rzadko mówiłam Ci coś dobrego.
Że częściej widziałam w Tobie ograniczenie niż cud.
Że patrzyłam w lustro i pytałam: „Dlaczego wyglądasz tak, a nie inaczej?”
A przecież… to Ty jesteś powodem, że jeszcze tu jestem.
Byłeś ze mną od początku –
gdy jeszcze jako dziecko leżałam podpięta do kroplówek,
gdy oddychałam z trudem,
gdy ból nie dawał spać –
a Ty nadal walczyłeś o każdy dzień.
Przepraszam Cię.
Za każdy raz, gdy Cię obwiniałam.
Za to, że patrzyłam na Ciebie z nienawiścią, bo nie umiała Cię zrozumieć.
Za to, że porównywałam Cię do innych –
zamiast podziękować, że jeszcze mnie niesiesz.
Ty wszystko znosisz w milczeniu.
Szpitale. Zastrzyki. Inhalacje. Leki.
Zmęczenie. Chorobę.
I mimo to – każdego ranka dajesz mi nową szansę, by zacząć od nowa.
Jesteś jak dom, który ciągle remontuję, a on wciąż mnie chroni.
Jesteś kruche – ale wierne.
Zranione – ale niezłomne.
Dziś chcę Ci powiedzieć:
Dziękuję.
Za wszystko, co przetrwałeś.
Za to, że nadal idziesz – mimo że wielu na Twoim miejscu już by się poddało.
Obiecuję Ci, że już nie będę z Tobą walczyć.
Że zamiast mówić „musisz wyglądać lepiej” – powiem: „jesteś wystarczające”.
Bo Ty jesteś historią, nie modą.
Życiem, nie statystyką.
Prawdą – nie porównaniem.
I wiem, że jeszcze długo razem pójdziemy.
Może nie zawsze pewnie.
Ale razem.
– Kamila, która w końcu zrozumiała, że ciało też ma duszę
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz