✉️ „Do tych, którzy mówili: ‘jesteśmy przy Tobie’”
Nie wiem, czy to przeczytacie.
Może to już nie ma znaczenia.
A może właśnie teraz – to ma największe.
Mówiliście, że jestem ważna.
Że możecie na mnie liczyć – i ja na was też.
A kiedy zaczęłam się kruszyć – zniknęliście.
Nie było dramatu.
Nie było kłótni.
Była tylko cisza – i drzwi, które ktoś po cichu zamknął.
Pamiętam każde „jesteś dla mnie ważna”,
każde „nie martw się, poradzimy sobie razem”,
każde „masz mnie na zawsze”.
I może właśnie dlatego bolało tak bardzo –
bo wierzyłam.
Bo nie dawałam serca na pół gwizdka.
Bo nie robiłam kalkulacji.
Bo wchodziłam w relację całym człowiekiem –
a wychodziłam z niej w kawałkach.
Nie piszę tego, by was oskarżyć.
Piszę to, żeby siebie uwolnić.
Zrozumiałam, że nie każdy, kto trzyma twoją rękę, chce ocalić twoje serce.
Czasem trzyma, by je wycisnąć.
Czasem, by poczuć się lepszym.
Czasem… po prostu, bo mu wygodnie.
Ale dziś wiem: to też było potrzebne.
Bo gdyby nie ta pustka po was –
nie zrozumiałabym, jak piękne jest prawdziwe światło.
Dziś mam mniej ludzi.
Ale mam tych prawdziwych.
I siebie – której przez was prawie zapomniałam.
Dziękuję, że mnie opuściliście.
Serio.
Dzięki wam zaczęłam wracać do tej Kamili, która kocha naprawdę.
Nie gniewam się.
Nie czekam.
Już nie tęsknię za miejscami, w których musiałam udawać, że mnie nie boli.
– Kamila, która już nie pyta „dlaczego?”, tylko mówi: „dziękuję”
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz